Kategorie: Wszystkie | Codzienne | Haft krzyżykowy | Kuchnia | Na Drutach | Różności
RSS
piątek, 08 maja 2009

Udało się reanimować komputer. Głaz jak kamień młyński spadł mi z serca. Dlatego też uskuteczniłam z dawna planowaną przeprowadzkę na bloggera. Zmieni się też trochę charakter mojego blogowania. Postanowiłam że będę pisać o tym o czym sama lubię czytać - o robótkach owszem ale różnorodnych, do tego o życiu po prostu, o sprawach codziennych, o świecie dookoła. Jest w naszej blogosferze parę niedoścignionych wzorów (tutaj szczególne ukłony dla anek73 - przy jej blogu Wikipedia i Szekspir to mały pikuś) a jestem zdania że należy równać w górę. Mam tylko nadzieję, że starczy czasu, weny i samozaparcia żeby prowadzić bloga w miarę regularnie - tutaj najbardziej mi wstyd przerw takich jak ta ostatnio.

Od dzisiaj więc obowiązuje (ale i zobowiązuje :)) adres www.martmade.blogspot.com

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Mojemu dzieciowi jeszcze się ząbki nie pokazały, ale trochę się uspokoił. Znalazłam nawet trochę czasu na uzupełnienie bloga i .. zepsułam komputer. I to tak porządnie - spaliłam płytę główną. Wymiana oznacza duuży wydatek, nie wiadomo czy nie bedzie się bardziej opłacać kupno nowego kompa. Nie pytajcie jak to się stało, bo mi wstyd - człowiek czasem myśli że wszystkie rozumy pozjadał. Także teraz nie tylko pisanie moje tutaj będzie mocno utrudnione to jeszcze narobię sobię zaległości w czytaniu. Miejmy nadzieję, że jak mój Ślubny ochłonie ze złości na mnie, skąd inąnd słusznej, to wysupła jakieś fundusze na reanimację sprzętu i powrócę tutaj.

Dziewczyny, dziękuję za bardzo miłe komentarze. Aniu, w RR będę się bawiła, jak najbardziej.

 

wtorek, 14 kwietnia 2009

Niestety nie na wszystko mi starcza czasu dlatego ogłaszam bezterminowy urlop od blogowania. Mój Kruszynek zajmuje mi dziewięćdziesiąt procent dnia. Kradnę chwile na robótkowanie i serfowanie po necie ale niestety na pisanie już nie zostaje. Zastanawiam się też nad pewnymi zmianami koncepcji tego bloga ale to na razie luźne zarysy i muszę nad tym popracować. Jest mi bardzo miło że nadal tu zaglądacie. Ja będę starała się tutaj powrócić jak tylko się trochę zorganizuję.

WIOSENNIE POZDRAWIAM WSZYSTKIE CZYTELNICZKI

poniedziałek, 06 kwietnia 2009

Jestem tragicznie niewyspana, bo mojemu Okruchowi idą zęby. Tzn. pierwsze objawy miał już miesiąc temu ("Jak zaszokować rodziców wkładając do ust obie dłonie i grzechotkę jednocześnie") ale teraz chyba wszedł w jakąś fazę krytyczną bo nocami nie chce spać, miauczy a ulgę przynosi mu albo pierś albo "jeżdzenie" po dziąsłach metalową łyżeczką.W dzień syn jest do rany przyłóż, za to wiosna nam się rozhulała więc cały dzień spędzamy na podwórku.

 

***

W czasie Bolkowych drzemek skończyłam zszywać brązowy sweter. Przymierzyłam wersję ostateczną i ... porażka. Wstrzeliłam się w rozmiar ok. 44/46. Jeszcze usiłowałam przekonywać samą siebie że luźny sweter to wygoda ale niestety widok w lustrze przeczył wszystkim argumentom. Najśmieszniejsze że w czasie roboty i przy blokowaniu wymiary były zgodne z tym co było w opisie z gazetki. Znaczy opis bzdurny, to raz. Źle dobrałam włóczkę to dwa - chyba zrobię ten sweterek jeszcze raz z czegoś innego. Po trzecie odkryłam że przerabiam oczka luźniej niż inni więc muszę się przesiąść na druty o mniejszej numeracji niż zalecana. Dowód: robię teraz Razor Cami na drutach 3.0 zamiast na 4.0 i wymiary mi się zgadzają.Tak to wygląda w moim wykonaniu jak na razie (włóczka Elian Nicky - mięciutka jak kaczuszka)

***

 Aha i popełniłam kolejne buciki - tym razem dla rówieśniczki mojego Bolka, Julii.

***

Dostałam zakładki z wymiany u Maknety (nie mam kiedy pstryknąć fotki ale zakładki są boskie) - już "pracują" w pozaczynanych przeze mnie powieściach: "Diuna" Franka Herberta po raz kolejny, "Odyseja Trojańska" Cliva Cusslera, "Boso ale w ostrogach" Stanisława Grzesiuka też po raz kolejny. Morał - najbardziej lubimy książki które już czytaliśmy.

 

czwartek, 02 kwietnia 2009

Tak mi się skojarzyła ta biedronka z dziecięcego wiersza z tymi które przyleciały do mnie od Ani w ramach marcowego SPala, wraz z mnóstwem innych fajności.

Bardzo mnie ucieszył ten przewodnik a filco-kura jest po prostu przebój.

A więc piękna pogoda wygoniła mnie na dwór jak tą biedronkę. Ale żeby nie było, że nic nie robię (w sensie robótkowym) :

To jest cały czas jedno biscornu tylko w trzech pozach.

Tworzy się jeszcze parę rzeczy na drutach ale to należy do innej notki.

czwartek, 26 marca 2009

iiihhaaa doczekałam się i dzisiaj przyszła jedna z dwóch tak oczekiwanych przeze mnie paczek SekretPalowych

Ach ręce mnie świerzbią żeby zacząć coś haftować, nawet kluje mi sie w głowie projekt ślicznego biscornu z zastosowaniem zawartości paczuszki. Ale mam radochę :)) Marta, dziękuję po stokroć !

wtorek, 24 marca 2009

Kiepsko się udzielam w blogosferze. Nie piszę, nie komentuję. Ale czytam ... dużo i intensywnie oglądam - blogi, hafty,swetry i twórczość wszelaką. Za to dzisiaj od rana sama sobie pieję hymny pochwalne - skończyłam sweter. Pierwszy w życiu, nie dlatego że zdolności brak, tylko ja "słomiany ogień" jestem. Naciągam trochę ten sukces, bo ubiór jeszcze w kawałkach, się blokuje.

Wykazałam się inwencją i poprzypinałam toto do płyt styropianowych owiniętych ręcznikami. Dzięki temu instalacja jest mobilna i nie zawadza, a tak zaraz Mąż by wlazł w mój wpocieczoła zrobiony sweterek. Jak pozszywam to postaram się wrzucić zdjęcie na ludziu. Wyszło mi że powinnam sobie do tego odzienia spódnicę kupić, bo żadna z posiadanych mi się nie widzi w tym zestawie. Kto wie, może nawet ją sobie uszyję...

***

Uojezu ale się ciężko pisze jedną ręką, na dodatek lewą. Na prawej wisi Syn. I konsumuje.

***

Gorączka drutowania już mi nieco opadła, przeszła w chorobę przewlekłą i mam ochotę wrócić do krzyżyków. Sampler się sam nie skończy a rozgrzebana pannica z HAE woła o pomstę do nieba. Z tym rozgrzebaniem to też naciągam - 20 krzyżyków postawiłam przez miesiąc. Wstyd wspominać

***

Czemu ja się upieram żeby tą jedną ręką pisać z użyciem polskich znaków. Purystka językowa się znalazła...

***

Zastanawiałam się czy wogóle poruszać ten temat ale czuję się trochę nieswojo z tym . Zasady zabawy Secret Pal są raczej powszechnie znane. Rzecz polega na tym, że się wymieniamy. Ja wysyłam do A., A. wysyła do B., B. wysyła do mnie itd. Wzięłam udział w takiej zabawie. Wysłałam trzy paczuszki, po jednej w każdym miesiącu (styczeń - marzec), zgodnie z ustaleniami ogólnymi. Dostałam ... jedną, na samym początku roku. Podejrzewałam naszą Pocztę Polską o lepkie rączki, napisałam więc do organizatorki, że zostałam jak ten samotny biały żagiel bez mojego SecretPala. Odpisała mi ona, że sprawę wyjaśni i na dniach pewnie przesyłki dostanę. To było z górką dwa tygodnie temu.I nic - listonosz nadal z pustymi rękami przychodzi, a ja nie wiem - dostanę coś czy może wogóle nie zasłużyłam.

Głupio mi jest, bo od małego mnie uczyli że to niegrzecznie upominać się o prezenty. Jednak nie umiem jakoś przejść koło sprawy obojętnie. Jeśli biorę udział w takiej zabawie, to staram się wywiązać z tego co na siebie przyjęłam a jak nie mogę, na przykład z powodu zdarzeń losowych to się tłumaczę i przepraszam. Zresztą ... SecretPala organizowanego przez Izę z Golddust w listopadzie wysyłałam w drodze na porodówkę - więc można ? Można. Tylko trzeba chcieć. Czasu było a czasu.

Za bardzo się wczuwam, bo to tylko internetowa zabawa. A marzec się kończy,brak paczek a co gorsza słowa wyjaśnień. Zniechęciło mnie to do wymian wszelakich, a tak to polubiłam. Ale po co mam się wczuwać skoro innym to wisi...

Proszę mnie nie zjeśc na surowo za te wynurzenia. Tak sobie pomarudziłam

 

wtorek, 17 marca 2009

capka

... i rękawiczki. Kolory dobrane do wiosennej kurtki w którą lada dzień mój kawaler wrośnie. Poszło może 50 g włóczki Elian Klasik w kolorach khaki i oliwkowy; druty 3mm i 3,5 mm.

poniedziałek, 16 marca 2009

zakup

****

A tak na poważnie, to jestem w ciągłym niedoczasie. Maluch ma skok rozwojowy, czego na zdjęciu nie widać, ale marudny jest i wiercący strasznie. Pogoda się ostatnimi czasy trochę poprawiła, przez co ruszyliśmy z remontem. Udzielałam się więc fizycznie, głównie przy taczkach ... wożąc kamienie i piach :P. Potraktowałam to jako fitness na świeżym powietrzu, bo przecież większość czasu spędzam w domu na siedząco. Mamy już postawione ściany działowe, zrobione wylewki w pokojach i rozbudowany ganek. Jutro jedziemy ze ślubnym zamówić okna i na razie na tyle fundusze pozwalają. Na szczęście w czerwcu kończy nam się lokata więc będzie można wykonać kolejne grubsze prace: wymianę dachu, kominek i ogrzewanie, łazienkę. 

Z powyższych powodów cudów robótkowych nie pokażę, bo nie mam czego. Brązowy sweter utknął - zrobiłam już nawet jeden rękaw ale okazał się duużo za długi i poszedł do sprucia. Samplera Tralala przybywa bardzo powoli, ale staram się codziennie chociaż po te parę krzyżyków.

****

Dziękuję Wam za wszystkie komplementy zawarte w komentarzach. To faktycznie może tak wyglądać, że pracuję taśmowo :) ale raczej jest tak że jak zapałam miłością do jakiejś techniki robótkowej wtedy produkuję masę prac póki się nie nasycę ( czasem aż do przesytu) i wtedy przeskakuję na coś innego. 

 

wtorek, 10 marca 2009

Obiecane zdjęcie berecika, tutaj jeszcze bez kwiatka:

beret

To był niedzielny rodzinny spacer (razem z wózkiem i z psem), niestety pogoda nie nadawała się ani do robienia zdjęć ani do czerpania przyjemności z łazikowania. 

Nadal nie mam co pokazywać postępów w hafcie albowiem druty wciągnęły mnie bez reszty. Wyprodukowałam jeszcze takie coś dla Bolesława :

bucik

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10