Kategorie: Wszystkie | Codzienne | Haft krzyżykowy | Kuchnia | Na Drutach | Różności
RSS
niedziela, 30 listopada 2008

 

Zmuszona jestem zrobić przerwę w blogowaniu, albowiem jutro udaję się na oddział ginekologiczno-położniczy w celach wiadomych a wrócę już pewnie z małym wrzeszczącym zawiniątkiem i losy moich robótek mogą być różne :) Na razie nadrabiam miną i gram twardziela ale proszę trzymać za mnie kciuki. 

sobota, 29 listopada 2008

Wsiąkłam w robienie na drutach na dobre. Jedyne krzyżyki jakie teraz stawiam to SecretPalowa niespodzianka. Nie znęciła mnie nawet zamówiona przesyłka ze sklepu "Haft Krzyżykowy" z dużą ilością kanwy i muliny jaką sobie ostatnio sprezentowałam. Buszuję więc po internecie, gromadząc wzory swetrów i układając w głowie śmiałe plany robótkowe.

Zmajstrowałam taką czapkę do łapo-rękawiczek. Projekt mój, powstawał właściwie w trakcie pracy i chyba na dobre wyszło bo to pierwsza czapka mojej produkcji, w której nie wieje mi w uszy. Zdjęcie musiałam podretuszować -  wyszło bardzo ponure z powodu aury za oknem, na dodatek robiłam je sama sobie.

No i dłubę pierwszy w życiu sweter, który ma szanse zostać skończony. A ma szanse dlatego, że to sweterek dla niemowlaka więc mały, robi się szybko no i mam motywację :) jako dumna przyszła mama. Jak do tej pory zaczynałam swetry kilka razy ale nigdy jeszcze nie udało mi się wyjść poza tył i pół rękawa. A teraz puchnę z dumy, bo mam już tyle ...

sweterek z reniferem

Wzór pochodzi z czasopisma Katia nr 38   w wersji francuskiej - mam zamiar przygotować tłumaczenie, może ktoś skorzysta. Robię na drutach nr 4,5 z włóczki Sonia Normal (100% akryl, 305m/100g) 

Acha i muszę się usprawiedliwić - wzięłam udział w Pay It Forward u Abulinki i zgodnie z zasadami zabawy powinnam również u siebie ogłosić ten sympatyczny konkurs. Postawnowiłam jednak że się wstrzymam na razie gdyż święta za pasem i jest teraz mnóstwo różnych wymian, akcji. Ponadto w poniedziałek idę do szpitala, jako że nadszedł czas ku temu, i pewnie przez pierwsze dni po urodzeniu maleństwa będę wyłączona ze świata. Ale na pewno nie zapomnę i PIF pojawi się we właściwym czasie.

 

wtorek, 25 listopada 2008

Dzięki mojej przedrozwiązaniowej bezsenności skończyłam króliczka Somebunny, który zawiśnie nad łóżeczkiem Okrucha.

krolik skonczony

O ile uda mi się jeszcze w tym tygodniu kupić ramkę i zmobilizować mojego ślubnego, żeby powiesił obrazki - cztery czekają w kolejce aż Pan Mąż zaprzyjaźni się z wiertarką.

Zaczęłam też coś, co ma być elementem "SecretPalowej" paczki. Nie wypada zdradzić, co to ale nie mogę się powstrzymać żeby chociaż kawałka nie pokazać.

coś

Wyszywanie tego sprawia mi taką frajdę, jak dawno żadna inna robótka. Zwłaszcza te białe dziurki fajnie się dzierga. To sugeruje mi, żebym jednak przełamała postanowienie i nauczyła się haftu hardanger. Obiecałam sobie, że nie będę się brała za nowe techniki (w grę wchodziłyby własnie hardanger albo frywolitka, oraz wszelkie papierowe działania) dopóki nie nauczę się porządnie robić na drutach i na szydełku. Łapanie wielu srok za ogon mam w zwyczaju a postanowiłam pracować nad sobą i być grzeczna... :))

Skończyłam je już wczoraj. Cały czas ćwiczę robienie na pięciu drutach dlatego nie pokusiłam się o zrobienie pięciopalczastych rękawic.

 rekawiczki lapki

Łapki przeszły nawet swój chrzest bojowy i były ze mną na pierwszym zimowym spacerze. Niestety nie do końca jestem zadowolona bo są troche za luźne i przez to słabo grzeją. Ale pierwsze koty za płoty. Jak się wprawię to zrobię lepsze.

Nie wiem czy widać ale tak właściwie to są "dokończone" mitenki z poprzedniego wzoru - dołożyłam po parę okrążeń i zakończyłam po bożemu ujmując oczka. Tutaj nieocenioną pomocą była książka pani Jadwigi Turskiej "ABC dziewiarstwa ręcznego" z 1986 roku. Ja tak właśnie najlepiej uczę się nowych rzeczy - poznając ogólną zasadę a nie schemat do jednego przypadku. A ta książka, chociaż objętościowo niewielka i trochę "myszką trąci" to jest mądrzejsza niż tysiąc gazet z robótkami na drutach. 

poniedziałek, 24 listopada 2008

 

 

Zostało jeszcze dokładnie 7 dni do planowych narodzin Okrucha - naszego pierworodnego. I chyba mój organizm przygotowuje się do roli 24-godzinnego pogotowia "przewiń-nakarm-utul", bo nie mogę spać w nocy a energii mam jak średnia elektrownia. Tylko nie bardzo mam jak tą moc wykorzystać bo gabaryty przeszkadzają. A ja bym chciała biegać, skakać, latać, pływać ... jak w piosence. I mnie morduje to oczekiwanie - kiedy wreszcie, kiedy już ... I wiem, że nie raz zapłaczę i zatęsknię za dniem dzisiejszym, kiedy Okruch był w brzuchu a człowiek miał czassss.... Ale taka kolej rzeczy. 

środa, 19 listopada 2008

Nawet nie przypuszczałam, że pójdzie mi tak szybko.

miten1

miten2

Tak mi się spodobało, że robię kolejne :)) I pokusiłam się o przetłumaczenie opisu dla chcących spróbować. Tylko proszę mnie nie bić za niedoskonałości jako że po raz pierwszy popełniłam opis wykonania czegoś na drutach.

 Opis wykonania mitenek do pobrania (*.doc)
wtorek, 18 listopada 2008

Zdradziłam haftowanie dla robienia na drutach. Skusiłam się w Lidlu na komplet drutów pończoszniczych bo do tej pory nigdy nie próbowałam machać więcej niż dwoma drutami na raz :)

Na próbę robię sobie tzw. mitenki czyli rękawiczki bez palców z włóczki Lama Texaska (producent - Anilux). Został mi motek po swetrze, a że to jest 50% wełny lamiej to ciepło mi będzie w ręce. 

Po raz pierwszy też kożystam z opisu obcojęzycznego z internetu - schemat wzięłam stąd 

mitenki wzór

A ja jak na razie zrobiłam .... tyle: 

i mnie wciągnęło. Dawno nie drutowałam i chyba na nowo połknęłam bakcyla. Może tym razem nie skończy się na dodatkach i w końcu uda mi się zrobić sweter - do tej pory nigdy nie miałam na tyle cierpliwości.

poniedziałek, 17 listopada 2008

Nadal nie mogę spać po nocach więc królika przybywa szybciutko.

krlik2

piątek, 14 listopada 2008

Tak sobie pomyślałam, że jednemu królikowi nad łóżkiem mojego synka będzie smutno i warto dodać jeszcze dalsze sztuki. Więc zaczęłam haftować takiego oto sierściucha na czasie ...

 Photobucket

Tak wygląda u mnie rozgrzebana robótka 

krlik

czwartek, 13 listopada 2008

Jestem z siebie dumna. Zmobilizowałam się, siadłam do maszyny i uszyłam poszewkę na poduszkę z tego haftu z bałwankami

bałwanek

Sam wzór usztywniłam flizeliną od spodu, a z tyłu zrobiłam zapinanie na guziki - przy okazji odkryłam że moja maszyna do szycia sama umie obszywać dziurki. 

W pudle z materiałami znalazłam mój haft aniołka który kiedyś był już przyszyty na poduszce ale z różnych powodów został z niej wypruty. Podbudowana doświadczeniami z pierwszą poszewką, wzięłam się za kolejną ...

aniolka

Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Niestety nie pokażę zbliżenia haftu, bo kanwa była byle jaka i zmechaciła się od użytkowania na poprzedniej poszewce. Gdybym miała więcej jaśków do obszycia to jeszcze bym działała. W międzyczasie popełniłam jeszce taki krzyżykowy przerywnik ...

i teraz nie wiem co z nim zrobić : albo aplikacja na śliniaczek albo poszewka na podusię do wózka dla Małego. Mam takiego motora do robótek, nie wiem czy nie włącza mi się syndrom "wicia gniazda". Ale działam póki mogę i mam wenę. 

 
1 , 2