Kategorie: Wszystkie | Codzienne | Haft krzyżykowy | Kuchnia | Na Drutach | Różności
RSS
czwartek, 26 marca 2009

iiihhaaa doczekałam się i dzisiaj przyszła jedna z dwóch tak oczekiwanych przeze mnie paczek SekretPalowych

Ach ręce mnie świerzbią żeby zacząć coś haftować, nawet kluje mi sie w głowie projekt ślicznego biscornu z zastosowaniem zawartości paczuszki. Ale mam radochę :)) Marta, dziękuję po stokroć !

wtorek, 24 marca 2009

Kiepsko się udzielam w blogosferze. Nie piszę, nie komentuję. Ale czytam ... dużo i intensywnie oglądam - blogi, hafty,swetry i twórczość wszelaką. Za to dzisiaj od rana sama sobie pieję hymny pochwalne - skończyłam sweter. Pierwszy w życiu, nie dlatego że zdolności brak, tylko ja "słomiany ogień" jestem. Naciągam trochę ten sukces, bo ubiór jeszcze w kawałkach, się blokuje.

Wykazałam się inwencją i poprzypinałam toto do płyt styropianowych owiniętych ręcznikami. Dzięki temu instalacja jest mobilna i nie zawadza, a tak zaraz Mąż by wlazł w mój wpocieczoła zrobiony sweterek. Jak pozszywam to postaram się wrzucić zdjęcie na ludziu. Wyszło mi że powinnam sobie do tego odzienia spódnicę kupić, bo żadna z posiadanych mi się nie widzi w tym zestawie. Kto wie, może nawet ją sobie uszyję...

***

Uojezu ale się ciężko pisze jedną ręką, na dodatek lewą. Na prawej wisi Syn. I konsumuje.

***

Gorączka drutowania już mi nieco opadła, przeszła w chorobę przewlekłą i mam ochotę wrócić do krzyżyków. Sampler się sam nie skończy a rozgrzebana pannica z HAE woła o pomstę do nieba. Z tym rozgrzebaniem to też naciągam - 20 krzyżyków postawiłam przez miesiąc. Wstyd wspominać

***

Czemu ja się upieram żeby tą jedną ręką pisać z użyciem polskich znaków. Purystka językowa się znalazła...

***

Zastanawiałam się czy wogóle poruszać ten temat ale czuję się trochę nieswojo z tym . Zasady zabawy Secret Pal są raczej powszechnie znane. Rzecz polega na tym, że się wymieniamy. Ja wysyłam do A., A. wysyła do B., B. wysyła do mnie itd. Wzięłam udział w takiej zabawie. Wysłałam trzy paczuszki, po jednej w każdym miesiącu (styczeń - marzec), zgodnie z ustaleniami ogólnymi. Dostałam ... jedną, na samym początku roku. Podejrzewałam naszą Pocztę Polską o lepkie rączki, napisałam więc do organizatorki, że zostałam jak ten samotny biały żagiel bez mojego SecretPala. Odpisała mi ona, że sprawę wyjaśni i na dniach pewnie przesyłki dostanę. To było z górką dwa tygodnie temu.I nic - listonosz nadal z pustymi rękami przychodzi, a ja nie wiem - dostanę coś czy może wogóle nie zasłużyłam.

Głupio mi jest, bo od małego mnie uczyli że to niegrzecznie upominać się o prezenty. Jednak nie umiem jakoś przejść koło sprawy obojętnie. Jeśli biorę udział w takiej zabawie, to staram się wywiązać z tego co na siebie przyjęłam a jak nie mogę, na przykład z powodu zdarzeń losowych to się tłumaczę i przepraszam. Zresztą ... SecretPala organizowanego przez Izę z Golddust w listopadzie wysyłałam w drodze na porodówkę - więc można ? Można. Tylko trzeba chcieć. Czasu było a czasu.

Za bardzo się wczuwam, bo to tylko internetowa zabawa. A marzec się kończy,brak paczek a co gorsza słowa wyjaśnień. Zniechęciło mnie to do wymian wszelakich, a tak to polubiłam. Ale po co mam się wczuwać skoro innym to wisi...

Proszę mnie nie zjeśc na surowo za te wynurzenia. Tak sobie pomarudziłam

 

wtorek, 17 marca 2009

capka

... i rękawiczki. Kolory dobrane do wiosennej kurtki w którą lada dzień mój kawaler wrośnie. Poszło może 50 g włóczki Elian Klasik w kolorach khaki i oliwkowy; druty 3mm i 3,5 mm.

poniedziałek, 16 marca 2009

zakup

****

A tak na poważnie, to jestem w ciągłym niedoczasie. Maluch ma skok rozwojowy, czego na zdjęciu nie widać, ale marudny jest i wiercący strasznie. Pogoda się ostatnimi czasy trochę poprawiła, przez co ruszyliśmy z remontem. Udzielałam się więc fizycznie, głównie przy taczkach ... wożąc kamienie i piach :P. Potraktowałam to jako fitness na świeżym powietrzu, bo przecież większość czasu spędzam w domu na siedząco. Mamy już postawione ściany działowe, zrobione wylewki w pokojach i rozbudowany ganek. Jutro jedziemy ze ślubnym zamówić okna i na razie na tyle fundusze pozwalają. Na szczęście w czerwcu kończy nam się lokata więc będzie można wykonać kolejne grubsze prace: wymianę dachu, kominek i ogrzewanie, łazienkę. 

Z powyższych powodów cudów robótkowych nie pokażę, bo nie mam czego. Brązowy sweter utknął - zrobiłam już nawet jeden rękaw ale okazał się duużo za długi i poszedł do sprucia. Samplera Tralala przybywa bardzo powoli, ale staram się codziennie chociaż po te parę krzyżyków.

****

Dziękuję Wam za wszystkie komplementy zawarte w komentarzach. To faktycznie może tak wyglądać, że pracuję taśmowo :) ale raczej jest tak że jak zapałam miłością do jakiejś techniki robótkowej wtedy produkuję masę prac póki się nie nasycę ( czasem aż do przesytu) i wtedy przeskakuję na coś innego. 

 

wtorek, 10 marca 2009

Obiecane zdjęcie berecika, tutaj jeszcze bez kwiatka:

beret

To był niedzielny rodzinny spacer (razem z wózkiem i z psem), niestety pogoda nie nadawała się ani do robienia zdjęć ani do czerpania przyjemności z łazikowania. 

Nadal nie mam co pokazywać postępów w hafcie albowiem druty wciągnęły mnie bez reszty. Wyprodukowałam jeszcze takie coś dla Bolesława :

bucik

sobota, 07 marca 2009
Nadal zdradzam krzyżyki na rzecz drutowania. Sweter ma już przód i tył, rękaw się robi. W tak zwanym międzyczasie powstał berecik ściągnięty od Mamoon (zdjęcia wkrótce). Jednak tym co najbardziej pożera mi czas jest Ravelry. Toż to rozbój w biały dzień żeby w jednym miejscu zgromadzić tyle wspaniałości i pozwolić na szperanie przeglądanie wybieranie marzenie a także na uświadomienie sobie że doba ma tylko 24 godziny. Na szczęście trzymiesięczny berbeć potrafi być conajmniej równie interesujący (a co mi tam, pochwalę się ... Bolesław wczoraj nauczył się śmiać w głos) więc nadal stąpam twardo po ziemi. Tonuję więc nastroje i powtarzam sobie "Dziewczyno, tylko jedna robótka na raz ..."
poniedziałek, 02 marca 2009

Sampler powoli posuwa się do przodu i nabiera pięknych wiosennych kolorów. Będę musiała przemyśleć jego zastosowanie bo szkoda go schować do przysłowiowej szuflady.

Miałam się pochwalić zakupami hafciarskimi, które był mi sfinansował Małżonek z okazji urodzin (i nawet sam to wymyślił - znaczy że zaczyna się uczyć :)) Zakupiłam więc aidę 14 białą na HAE, i po kawałku lnianej i pięknie zielonej - wszystko DMC oraz polską tkaninę 20ct w koloże beżowym - wygląda nawet zachęcająco, zobaczymy jak będzie w trakcie haftowania.

Aha no i czadowe nożyczki w kwiatki ( poprzednie rozmontował mi Małżonek. W jakim celu - nie wiadomo). I takie muliny DMC - u góry brakujące do HAE a na dole pierwsza część do Wróżki Dzikiej Róży z serii Flower Fairies - następna praca w planie do rozpoczęcia.

Z innej beczki: przyszło dzisiaj do nas coś w rodzaju wiosny tzn. piękna słoneczna pogoda i dodatnia temperatura. Nastroiło mnie to do gruntownych porządków, nawet meble poodsuwałam i dywan uprałam. Bolcio pozostawał w tym czasie pod opieką babć trzech (z czego jednej pra- i jednej ciotecznej). Wogóle mój kawaler kończy dzisiaj trzy miesiące, fajny jest już i kontaktowy nie taka klucha. Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że można z nim pogadać. Co z tego, że w odpowiedzi usłyszy się jedynie " guuu" i "pffff" ale na początek dobre i to.

Wsiąkłam na amen w robienie swetra. Jednak są szanse, że tym razem uda mi się uzyskać gotowy produkt. Inna sprawa, że nie wiadomo czy będzie się nadawał do noszenia. Po zrobieniu całego tyłu i połowy przodu mam refleksje następujące: dobrze, że przerabiam ilośc oczek przewidzianą dla rozmiaru 36/38, bo właściwym rozmiarem mogłabym się chyba dwa razy owinąć (noszę 40) a sweter ma być raczej obcisły. Nie dla mnie jeszcze dodawanie i odejmowanie oczek dlatego jestem skazana na robienie ściśle wg. opisu. Poza tym wiem już na pewno, że zabraknie mi włóczki ale to konsekwencja stosowania zamiennika, bo polecana włóczka została wycofana ze sprzedaży. Zakupiłam tyle ile żądał opis tj. 30 dkg ale muszę "domówić" jeszcze jeden motek. Na razie jadę ostro z tym co mam, a jak mi się skończy to po prostu zacznę drugi sweter, tym razem z Elian Klassik.

 swe