Kategorie: Wszystkie | Codzienne | Haft krzyżykowy | Kuchnia | Na Drutach | Różności
RSS
poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Mojemu dzieciowi jeszcze się ząbki nie pokazały, ale trochę się uspokoił. Znalazłam nawet trochę czasu na uzupełnienie bloga i .. zepsułam komputer. I to tak porządnie - spaliłam płytę główną. Wymiana oznacza duuży wydatek, nie wiadomo czy nie bedzie się bardziej opłacać kupno nowego kompa. Nie pytajcie jak to się stało, bo mi wstyd - człowiek czasem myśli że wszystkie rozumy pozjadał. Także teraz nie tylko pisanie moje tutaj będzie mocno utrudnione to jeszcze narobię sobię zaległości w czytaniu. Miejmy nadzieję, że jak mój Ślubny ochłonie ze złości na mnie, skąd inąnd słusznej, to wysupła jakieś fundusze na reanimację sprzętu i powrócę tutaj.

Dziewczyny, dziękuję za bardzo miłe komentarze. Aniu, w RR będę się bawiła, jak najbardziej.

 

wtorek, 14 kwietnia 2009

Niestety nie na wszystko mi starcza czasu dlatego ogłaszam bezterminowy urlop od blogowania. Mój Kruszynek zajmuje mi dziewięćdziesiąt procent dnia. Kradnę chwile na robótkowanie i serfowanie po necie ale niestety na pisanie już nie zostaje. Zastanawiam się też nad pewnymi zmianami koncepcji tego bloga ale to na razie luźne zarysy i muszę nad tym popracować. Jest mi bardzo miło że nadal tu zaglądacie. Ja będę starała się tutaj powrócić jak tylko się trochę zorganizuję.

WIOSENNIE POZDRAWIAM WSZYSTKIE CZYTELNICZKI

poniedziałek, 06 kwietnia 2009

Jestem tragicznie niewyspana, bo mojemu Okruchowi idą zęby. Tzn. pierwsze objawy miał już miesiąc temu ("Jak zaszokować rodziców wkładając do ust obie dłonie i grzechotkę jednocześnie") ale teraz chyba wszedł w jakąś fazę krytyczną bo nocami nie chce spać, miauczy a ulgę przynosi mu albo pierś albo "jeżdzenie" po dziąsłach metalową łyżeczką.W dzień syn jest do rany przyłóż, za to wiosna nam się rozhulała więc cały dzień spędzamy na podwórku.

 

***

W czasie Bolkowych drzemek skończyłam zszywać brązowy sweter. Przymierzyłam wersję ostateczną i ... porażka. Wstrzeliłam się w rozmiar ok. 44/46. Jeszcze usiłowałam przekonywać samą siebie że luźny sweter to wygoda ale niestety widok w lustrze przeczył wszystkim argumentom. Najśmieszniejsze że w czasie roboty i przy blokowaniu wymiary były zgodne z tym co było w opisie z gazetki. Znaczy opis bzdurny, to raz. Źle dobrałam włóczkę to dwa - chyba zrobię ten sweterek jeszcze raz z czegoś innego. Po trzecie odkryłam że przerabiam oczka luźniej niż inni więc muszę się przesiąść na druty o mniejszej numeracji niż zalecana. Dowód: robię teraz Razor Cami na drutach 3.0 zamiast na 4.0 i wymiary mi się zgadzają.Tak to wygląda w moim wykonaniu jak na razie (włóczka Elian Nicky - mięciutka jak kaczuszka)

***

 Aha i popełniłam kolejne buciki - tym razem dla rówieśniczki mojego Bolka, Julii.

***

Dostałam zakładki z wymiany u Maknety (nie mam kiedy pstryknąć fotki ale zakładki są boskie) - już "pracują" w pozaczynanych przeze mnie powieściach: "Diuna" Franka Herberta po raz kolejny, "Odyseja Trojańska" Cliva Cusslera, "Boso ale w ostrogach" Stanisława Grzesiuka też po raz kolejny. Morał - najbardziej lubimy książki które już czytaliśmy.

 

czwartek, 02 kwietnia 2009

Tak mi się skojarzyła ta biedronka z dziecięcego wiersza z tymi które przyleciały do mnie od Ani w ramach marcowego SPala, wraz z mnóstwem innych fajności.

Bardzo mnie ucieszył ten przewodnik a filco-kura jest po prostu przebój.

A więc piękna pogoda wygoniła mnie na dwór jak tą biedronkę. Ale żeby nie było, że nic nie robię (w sensie robótkowym) :

To jest cały czas jedno biscornu tylko w trzech pozach.

Tworzy się jeszcze parę rzeczy na drutach ale to należy do innej notki.