Kategorie: Wszystkie | Codzienne | Haft krzyżykowy | Kuchnia | Na Drutach | Różności
RSS
piątek, 18 lipca 2008

Dzisiaj robótek nie będzie. Plan jest taki, że zajmę się od jutra skończeniem rozgrzebanych haftów albowiem azaliż ... urlop dostałam dwutygodniowy :) z czego tydzień spędzę nad jeziorem mazurskim. Solennie obiecuję nic nie robić, nie biegać nie wstawać  ino leżeć i haftować :)

A tak dla rozgrzania publiczności wstawiam swobodną moją wariację na temat psa prywatnego mojego, o którego wychowanie się nawet ostatnio z prawie-teściową posprzeczałam.

środa, 16 lipca 2008

Prawie skończyłam misia Tatty Teddy "Always Friends", do którego sama tak niefortunnie dobrałam kolory.

Tatty Teddy

Wymyśliłam, że wyszyję jeszcze dwa misiaki z tej serii i cała trójka wyląduje na kołderce dla Potomka. Mam nadzieję, że do końca listopada się wyrobię :) Tak więc kolory mulin u Misia muszą pozostać takie jakie są.

niedziela, 13 lipca 2008

Ano nie należy dobierać alternatywnych kolorów mulin przy lampce, nawet mając do pomocy tabelki zamienników i program komputerowy. Mnie się zachciało haftować misia, już teraz natychmiast :) Próba doboru kolorów z własnych zasobów nicianych okazała się porażką.Kolory nie przechodzą gładko jeden w drugi i wogóle jakieś takie bure. Ale misio jest już w wysokim stopniu zaawansowania, więc taki pozostanie, pruć mi się nie chce. Proszę Państwa oto miś...

misio
 

W pasmanterii koło mojej pracy nabyłam taki oto zestaw. A właściwie mikro zestaw (5cmx5cm).

Chciałabym go wykorzystać na kosmetyczkę.

środa, 09 lipca 2008

Pisałam już, że przeprowadziłam się na świętokrzyską wieś. Co prawda w dzisiejszych czasach mało kto na takiej wsi ma krowę czy uprawia pole, więcej czasu tubylcy spędzają pod miejscowym sklepem. Ale za to mamy ogródek warzywny, rzekę las i łąki, ciszę i spokój. Do pracy dojeżdzam teraz ponad 50 km w jedną stronę, jednak po urodzeniu dziecka poszukam czegoś bliżej, nawet za mniejsze pieiądze.

Jak na razie z prawie-mężem kupiliśmy sobie psa ...

rubi

Ruben ma teraz prawie 3 miesiące - zapowiada się na mądrego brytana. Ma niespożyte zapasy energii, jak każda mała istota, ale na spacerach po lesie trzyma się nas, nie trzeba go pilnować. Przedwczoraj dzięki jego pomocy znalazłam to ...

W lesie  do tej pory nie było ani pół maślaczka bo deszcz nie padał. Ale Martucha za pomocą psa tropiacego znalazła garść kurek, w sam raz na jajecznicę. Ale było dobre jedzonko.

Jak na razie na tapecie mam to

aou

nie wiem jak ja to robię, choćbym pracowała na tamborku, przypinała materiał szpilkami, zawsze wygniotę pracę jak tylko się da. Aż mi wstyd...

aoy

Jeszcze został kapelusz i chmury. Rozglądam się powoli za nową pracą, może coś z Somebunny dla przyszłego potomka... Jeden obrazek już gotowy czeka na oprawę. 

wtorek, 08 lipca 2008

Długo mnie nie było, trzy miesiące z haczykiem. Duże zamieszanie w życiu spowodowało, że nie miałam głowy ani do bloga ani do haftu. Ale teraz wracam, z nowymi siłami i weną do pracy.

A wszystko to z powodu pewnej małej istotki, która urodzi się prawdopodobnie 1 grudnia...
bejbi

Przez pierwsze miesiące ciąży maleństwo dało mi w kość troszkę a niestety musiałam pracować więc nie miałam głowy do żadnych innych spraw.

Teraz czuję się kwitnąco, przeprowadziłam się na wieś, gdzie naprawdę można odetchnąć (nie jestem miastowym zwierzęciem). Normalnie promienieję energią jak elektrownia atomowa... :D