Kategorie: Wszystkie | Codzienne | Haft krzyżykowy | Kuchnia | Na Drutach | Różności
RSS
sobota, 07 marca 2009
Nadal zdradzam krzyżyki na rzecz drutowania. Sweter ma już przód i tył, rękaw się robi. W tak zwanym międzyczasie powstał berecik ściągnięty od Mamoon (zdjęcia wkrótce). Jednak tym co najbardziej pożera mi czas jest Ravelry. Toż to rozbój w biały dzień żeby w jednym miejscu zgromadzić tyle wspaniałości i pozwolić na szperanie przeglądanie wybieranie marzenie a także na uświadomienie sobie że doba ma tylko 24 godziny. Na szczęście trzymiesięczny berbeć potrafi być conajmniej równie interesujący (a co mi tam, pochwalę się ... Bolesław wczoraj nauczył się śmiać w głos) więc nadal stąpam twardo po ziemi. Tonuję więc nastroje i powtarzam sobie "Dziewczyno, tylko jedna robótka na raz ..."
poniedziałek, 02 marca 2009

Sampler powoli posuwa się do przodu i nabiera pięknych wiosennych kolorów. Będę musiała przemyśleć jego zastosowanie bo szkoda go schować do przysłowiowej szuflady.

Miałam się pochwalić zakupami hafciarskimi, które był mi sfinansował Małżonek z okazji urodzin (i nawet sam to wymyślił - znaczy że zaczyna się uczyć :)) Zakupiłam więc aidę 14 białą na HAE, i po kawałku lnianej i pięknie zielonej - wszystko DMC oraz polską tkaninę 20ct w koloże beżowym - wygląda nawet zachęcająco, zobaczymy jak będzie w trakcie haftowania.

Aha no i czadowe nożyczki w kwiatki ( poprzednie rozmontował mi Małżonek. W jakim celu - nie wiadomo). I takie muliny DMC - u góry brakujące do HAE a na dole pierwsza część do Wróżki Dzikiej Róży z serii Flower Fairies - następna praca w planie do rozpoczęcia.

Z innej beczki: przyszło dzisiaj do nas coś w rodzaju wiosny tzn. piękna słoneczna pogoda i dodatnia temperatura. Nastroiło mnie to do gruntownych porządków, nawet meble poodsuwałam i dywan uprałam. Bolcio pozostawał w tym czasie pod opieką babć trzech (z czego jednej pra- i jednej ciotecznej). Wogóle mój kawaler kończy dzisiaj trzy miesiące, fajny jest już i kontaktowy nie taka klucha. Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że można z nim pogadać. Co z tego, że w odpowiedzi usłyszy się jedynie " guuu" i "pffff" ale na początek dobre i to.

Wsiąkłam na amen w robienie swetra. Jednak są szanse, że tym razem uda mi się uzyskać gotowy produkt. Inna sprawa, że nie wiadomo czy będzie się nadawał do noszenia. Po zrobieniu całego tyłu i połowy przodu mam refleksje następujące: dobrze, że przerabiam ilośc oczek przewidzianą dla rozmiaru 36/38, bo właściwym rozmiarem mogłabym się chyba dwa razy owinąć (noszę 40) a sweter ma być raczej obcisły. Nie dla mnie jeszcze dodawanie i odejmowanie oczek dlatego jestem skazana na robienie ściśle wg. opisu. Poza tym wiem już na pewno, że zabraknie mi włóczki ale to konsekwencja stosowania zamiennika, bo polecana włóczka została wycofana ze sprzedaży. Zakupiłam tyle ile żądał opis tj. 30 dkg ale muszę "domówić" jeszcze jeden motek. Na razie jadę ostro z tym co mam, a jak mi się skończy to po prostu zacznę drugi sweter, tym razem z Elian Klassik.

 swe

czwartek, 26 lutego 2009

Urodzinowe prezenty sobie zamówiłam no i wczoraj Poczta Polska uraczyła mnie dwoma paczkami. Najpierw drutowanie:

wloczki

Wszystko zamówione w Zamotanych - zieloniutka Dalia na poncho, które zrobi mi mama; Elian klassik w kolorze khaki na warkoczowy sweter i na samym froncie Zorza w kolorze terakota i zaczęta z niej próbka na taki sweter:

wzor

Tak mnie nęciła ta włóczka, że od wczoraj mam już zrobione połowę tyłu. 

poniedziałek, 23 lutego 2009

Dzisiaj będzie bez myśli przewodniej i mało robótkowo. Wyprawa do mamy się udała. Najpierw było tak:

a potem tak (...wszędzie dobrze ale u babci najlepiej...)

Namachałam się z wózkiem, a mogłam małego zapakować w fotelik-nosidełko i tak zrobię następnym razem. 

***

Zaszalałam z zakupami robótkowymi, nazamawiałam rzeczy różnych i teraz czekam na przesyłki. W końcu nabyłam brakujące muliny do HAE i materiał też. W zamiarach miała to być Lungana albo aida 16ct w ostateczności. Ale po przemyśleniu sprawy i rozważeniu faktu, że w pasmanterii internetowej, w której robiłam większość zakupów, szesnastki nie posiadali, zdecydowałam się na aidę 14ct. Obrazek będzie przez to większy - ok. 70x55 cm, ale w sumie dobrze - łatwiej będzie haftować a poza tym tak sobie wymarzyłam, że gotowy zawiśnie nad łóżkiem w przyszłej sypialni, a większy lepiej się będzie prezentował.

Lecą do mnie także włóczki z Zamotane.pl, albowiem udało mi się namówić moją mamę, żeby zrobiła mi poncho inspirowane takim CUDEM, jakie robi dagny14  (tutaj głębokie ukłony za błyskawiczną pomoc i doradztwo). Sama też nabrałam chęci na drutowany sweter ale o planach napiszę jak dojdzie paczka.

Wszystkie te szaleństwa zakupowe powodowane są nadchodzącymi moimi urodzinami. Powiedziałam sobie, że w tym roku dość prezentów praktycznych, a niech będzie coś dla ducha i zmyślnych rączek.

***

Od pewnego czasu przekopuję tzw. blogosferę w poszukiwaniu różnych ciekawych rzeczy, technik robótkowych itd. Przy okazji trafiam na interesujące blogi z innych dziedzin, co niekiedy skutkuje fobią i kilkudniowym zaczytywaniem się wyłącznie jednym tematem (tak było np. z blogami kulinarnymi). Dzisiaj przez przypadek trafiłam na blog Szafiareczki, i otworzyło się przede mną niebo ... Nigdy szczególnie nie interesowałam się ścisłym podążaniem za modą, ale lubię się stroić, przebierać, wypracowywać coś na kształt własnego stylu, no i kocham lumpeksy, second-handy itd. Nie wiedziałam, że może to być temat bloga, że istnieje w sieci cała społeczność szafiarek ,ale teraz mam używanie jak lis w kurniku - czytam, oglądam, zachwycam się. I czuję, że rodzą się w mojej głowie mordercze myśli na temat mojej szafy...

***

Może czas już spać (na zegarku 22.52), bo Bolesław nie zna litości i o 6.30 rano domaga się matczynej uwagi, która to uwaga chętnie pospałaby tak do 9.00 conajmniej. Tak więc na dzisiaj tyle, w następnym odcinku będzie kawałek Tralala-samplera.

 

czwartek, 19 lutego 2009

Zima jaka jest każdy widzi. Śniegu nawaliło po pachy, słonka nie ma, siedzimy z Bolesławem w domu i dziwimy się światu zza szyby. Mało brakuje żebym korzenie zapuściła więc jutro wybieram się z synem na wyprawę do mojej mamy. Mówię "wyprawę" albowiem czeka nas jazda pociągiem, potem autobusem, potem piechotą a to wszystko z wózkiem. Normalnie jeździmy samochodem ale tym razem wymyśliłam sobie mały survival przez zaspy.

Oto krótki fotoreportaż z planu robótkowego (czas mnie goni, bo muszę moją pociechę wykąpać)

Zakładki na wymianę u Maknety:

Sampler Tralala po wymianie koloru zielonego na bardziej wiosenny: 

***************************************************************************

Dziękuję Wam za wszystkie serdeczne komentarze dotyczące kartek walentynkowych. Było mi bardzo przyjemnie przekonać się ile radości sprawiły moje prace adresatkom.

Ann_margaret - wzory pochodzą z World of Cross Stitching numer 147.

niedziela, 15 lutego 2009

Nigdy szczególnie nie świętowałam Dnia Zakochanych, chociaż nie jestem jakimś zagorzałym przeciwnikiem tego - bądź co bądź obcego kulturowo - święta. W tym roku postanowiłam się zabawić hafciarsko i wyszyły się takie oto walentynki ...

Kartki w świat powędrowały, a ja już wiem, że nie robi się zdjęć białych przedmiotów na białym tle.

Poleciał także pocztą mój ostatni na razie SecretPal a w nim praktycznie spożytkowany haf który robiłam na jesieni

I to na razie tyle. Sampler Tralala leży rozgrzebany, chyba będę pruć bo nie podoba mi się zieleń użytej przeze mnie muliny (wyszywam cieniowaną Ariadną).

środa, 11 lutego 2009

Wszędzie trąbią o kryzysie, chyba i mi się udzieliło w jakiśtam sposób - kryzys robótkowy mnie dopadł. To chyba przesyt raczej, bo ostatnio krzyżykowałam bardzo dużo. Pokończyłam większe projekty i zaczęte drobiazgi i oklapłam. Poczekam grzecznie aż mi przejdzie.

Ten otrąbiony kryzys pojawił się też w innych dziedzinach. Okazało się, że z powodu spadku naszej szanownej waluty wzrosną ceny materiałów budowlanych i zostaliśmy niejako zmuszeni żeby już teraz rozpocząć zakupy na planowany remont. Zamierzamy doprowadzić do stanu używalności 70 m2 tak zwanego stanu surowego, w tym czeka nas wymiana pokrycia dachowego, okien, ocieplenie, instalacje, łazienki itd słowem głowa puchnie. Zwłaszcza jak się plany i zamiary przelicza na złotówki. Dlatego czeka nas teraz zaciskanie pasa, ale są widoki - być może Wigilię zjemy już we własnym salonie. 

Dziękuję wam bardzo gorąco za takie pochlebne komentarze na temat wiosennych krokusów. Pochwalę się nimi raz jeszcze, jak przyjdą z oprawy ... tylko nie wiem kiedy je tam wyślę :D

sobota, 07 lutego 2009

crk

Tak wyglądają skończone krokusy, oczywiście jeszcze przed praniem, prasowaniem, oprawianiem i innym "-aniem". Zostałam bez żadnej dużej robótki, za to mam kupę drobiazgów w toku: zakładki na wymianę do Maknety, kartki walentynkowe (pokażę dopiero efekt końcowy). Za to plany mam takie: 

haeTo jeno jest taki obrazek - kruszynka, co ma 400x288 krzyżyków. Ale zamarzyła mi się taka anielica do przyszłej sypialni i choćbym miała dłubać ją dwa lata to mam mocne postanowienie sprostania takiemu wyzwaniu. Na razie jestem na etapie zamawiania: kanwa 16'' i mulina DMC.

A jako dłubankę "przy okazji" zacznę ten sampler (pod hasłem "Wiosna, panie sierżancie"): 

 abc

Stwierdziłam, że normalna to ja nie jestem. Oczywiście patrząc pod kątem zamiłowania do krzyżyków.

środa, 04 lutego 2009

Szarpnęłam się i zapisałam aż do dwóch zabaw typu Candy:

  • u Splocika można wylosować "drutową" serwetkę i wiele szyciowo-robótkowych gadżetów
candy1
  • u Lucyny walentynkowe Candy w sam raz dla krzyżykujących
candy2

Ach chciałaby dusza do raju... a w zasadzie do udanego losowania :)
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10